Komunikacja prowokatywna

  • przez

Na początek małe pytanie: czy rozmawiając z ludźmi można przeginać? Czy można:

-nie słuchać i przerywać?
-obwiniać ich i świat ?
-etykietkować zachowania?
-dawać absurdalne odpowiedzi?
-nadmiernie narzekać i skarżyć się?
-gubić wątki?
-bełkotać, szeptać i celowo utrudniać zrozumienie?
-przekręcać ich wypowiedzi?
-zachęcać ich do destrukcyjnych zachowań?
-walić prosto z mostu?
-groteskowo przedstawiać ich, ludzi, świat?
-być sfrustrowanym ich ignorancją?
-rżnąć głupa?
-nudzić się oficjalnie i wymagać by oni byli interesujący?
-wymyślać im sztuczne problemy?
-używać rynsztokowego języka?
-zgrywać największego mędrca świata?
-zanurzać się w mętne wywody i własne skojarzenia?
-używać stereotypów?
-kłamać jak z nut?

Robić to wszystko, a nawet bardziej i w dodatku twierdzić, że to im pomaga? Jeśli jesteś przeciętną, kulturalną, prospołeczną osobą to opis powyżej wygląda na prawdziwy komunikacyjny koszmar, a twierdzenie, że to może komuś pomóc zakrawa o samochwalstwo psychopaty-sadysty.

A jednak? Przyjrzyjmy się pewnej życiowej scence: Towarzyski kolega traci pracę, a za pracą wieloletnia znajomość idzie w las niczym czerwony kapturek do wilka. Rozpoczyna się parada wsparcia, 12 jeźdźców apokalipsy zwanych przyjaciółmi dzień w dzień odwiedza znajomego pilnując, by nie wpadł w dołek i daje oznaki przyjaźni: „jej, znajdziesz szybko robotę, pomożemy Ci. Już rozesłaliśmy wici” „To była zła kobieta, zostawiła cię gdy najbardziej jej potrzebowałeś” „Nie przejmuj się tak, takie rzeczy się zdarzają” „Jak się czujesz?” … itd.

Co przez ten czas myśli ta osoba w reakcji na te komunikaty? Jak odpowiada?
Słyszy: „jej, znajdziesz szybko robotę, pomożemy Ci. Już rozesłaliśmy wici” – Myśli:„ Najwidoczniej wszyscy widzą, że sam sobie biedaku nie poradzisz, czy ktoś pytał mnie o zdanie? Ratunku! Oni wszyscy mają mnie w d..Nie nie, to przyjaciele, nie mogę tak myśleć, w ogóle nie będę się nad tym zastanawiał. – Mówi: „Dziękuję! To naprawdę wspaniałe, tyle dla mnie robicie”
Słyszy: „to była zła kobieta, zostawiła cię gdy najbardziej jej potrzebowałeś” – byłeś idiotą, zostałeś jak idiota sam, bo źle wybrałeś..nie jesteś idiotą? To może z tobą coś nie tak? Ona jest taka wspaniała, ma prawo do swojego życia, ale ja tęsknię!!!” – Mówi „Masz rację, takimi kobietami nie należy się przejmować”.
Słyszy: „Nie przejmuj się tak, takie rzeczy się zdarzają” – Myśli „Tak, wszędzie idą zwolnienia, kto mnie zatrudni? Jak się mam tym nie przejmować: straciłem pracę, odeszła miłość mojego życia, okazało się, że byłem kretynem, a na rynku nie ma pracy”
Słyszy „Jak się czujesz?” – Myśli: „Jak ostatni debil, a jak się mam czuć? Wyrwano mi serce, flaki i ucięto ręce, to jak można się czuć?” – Mówi „jakoś leci, dochodzę do siebie”

Innymi słowy w obrębie uznania najszczerszych chęci, ma się wszystkich serdecznie dosyć i dnia 13 człowiek budzi się z niezłym kacem, ogólną niechęcią do życia, pracy, mieszanką niechęci do wszystkich kobiet, poczuciem zidiocenia i tęsknotą za tą jedyną. A tu skrada się 13 jeździec apokalipsy i robi coś, czego lepiej nie próbować w domu, nie lubiąc ludzi, czy też nie będąc pewnym znaczenia wysyłanych komunikatów niewerbalnych:
„Cześć, kupiłem Ci prezent” – i wyciąga sznurek z wisielczo znajomą pętelką – jest tylko jeden problem, umówiłem się z notariuszem, byś mógł przepisać na mnie swoje mieszkanie..ale najbliższy termin był za pół roku. Musisz poczekać, tak w ogóle to przygotowałem umowę na duże ubezpieczenie z wypłatą na moje konto, ale do tego potrzebujesz znaleźć pracę. No i w ogóle, hm chyba nie przemyślałem tego, to musi wyglądać jako wypadek, zgon naturalny? Myślałeś o czymś prostym? Takie AIDS? W dzisiejszych czasach wystarczy odbywać stosunki z przypadkowymi partnerami, a ty przecież świetnie możesz rwać na litość: Wystarczy, że wyjdziesz z karteczką „Straciłem pracę, odeszła kobieta, niech mnie ktoś bzyknie”. O właśnie, masz do niej numer telefonu? Kobieta wystarczająco mądra, by uciec z tonącego okrętu zasługuje na odrobinę większą uwagę. Choć to skojarzenie ze szczurami, ona miała takie śmieszne ząbki? Nie wiem, zastanowię się jeszcze nad tym, chodź przejdziemy się: zobaczymy czy w okolicy nie ma jakiegoś mostu? Masz flamaster? Sprawdzimy od razu efekty tej tekturki…”:-)

Pamiętasz pytanie: rozmawiając z ludźmi można …? MOŻNA! Dostrzegasz różnicę w tej formie komunikacji? To przyjacielskie przekomarzanie się, gdzieś w wytrenowanej głowie oparte na założeniu, że znaczeniem komunikatu jest odpowiedź, reakcja na niego a silne emocje i przeżycia mają tendencję do zniekształcania komunikatów. To również spostrzeżenie, że ludzie reagują w większym stopniu niż to mogłoby się zdawać na komunikaty niewerbalne: uśmiech, błysk oka, przyjacielskie klepnięcie, pochylenie ciała, uścisk.

Tak po ludzku, zwykle chcemy, by ludzie wokół nas, nasi najbliżsi byli: racjonalni i inteligentni, uśmiechnięci i towarzyscy, silni i potrafiący dzielić się siłą, realizowali Się w życiu, byli samodzielni i jeszcze pomagali nam samym, i jeszcze otwarcie wyrażali sympatię:
A sami co robimy?
Słuchamy, gdy mówią bzdury, komunikując: „Wspieramy cię, wspieramy cię w twoim szaleństwie”
Otwarcie się sprzeciwiamy irracjonalności, komunikując „Moja racja, twoja racja. Znajdź dodatkowe argumenty wspierające twoją rację, bądź silny w swoim pomieszaniu”
Udzielamy racjonalnych rad, tudzież dopytujemy szukając sensu: „Ty sam biedaku nie jesteś wystarczająco racjonalny, mój wspaniały intelekt musi wspomóc twoją głupotę”
Rozbawiamy otoczenie i usiłujemy je zainteresować: „Ojej, gdybym się nie udzielał, to ty byś strasznie nudził, i zanudzilibyśmy się wszyscy”.
Skrywamy się za maską społeczną „No przecież, skoro ja usiłuję wywrzeć dobre wrażenie, to ty też masz i wtedy wszystko będzie cacy”
Usiłujemy stworzyć asertywne, szczęśliwe zdrowe otoczenie mówiąc ludziom „Myślcie samodzielnie” zupełnie przegapiając, że jeżeli zareagują na ten komunikat to nie będą myśleć samodzielnie, a zgodnie z naszą wolą. Mówimy „bądźcie szczęśliwi” przegapiając, że komunikujemy „uszczęśliwcie mnie”. Takim lekarstwem na to, jest uznająca paradoksy komunikacja prowokatywna. Od terapii i coachingu prowokatywnego Franka Farellyego, w której coach lub terapeuta grając „adwokata diabła” bezpośrednio prowokuje(lac:prowo – wywoływać): asertywność, zaangażowanie i motywację, realistyczną percepcję świata, podejmowanie efektywnych działań, życzliwość i gotowość podejmowania ryzyka w relacjach. Terapia i Coaching Prowokatywny bazuje na naturalnej ludzkiej skłonności do oporu i życiowej mądrości:

Jeśli osioł ma pójść do przodu – pociągnij go za ogon!

Pomysł sam nie jest nowy, w terapii od dawna istnieje koncepcja interwencji paradoksalnej: Takiego podejścia w którym klient jest zachęcany do celowego kontynuowania destrukcyjnych zachowań. Ale gdy spotkałem się z ideami i sesjami FF to było: Eureka! Znalazłem konkretny sposób w jaki Szaman-Trickster jest w stanie wyrażać się społecznie, tego nam brakuje w wypierającej go kulturze narzekactwa, lęku społecznego, trzymania fasonu i jedynie słusznych dróg, brakuje szczypty takich założeń:
¯ Jeśli chcesz, aby osioł szedł naprzód, musisz pociągnąć go za ogon.
¯ Ludzie wybuchają śmiechem szybciej i chętniej, niż się może wydawać.
¯ Najbardziej osobiste jest najbardziej uniwersalne.
¯ Ludzie są bardziej odporni niż się wydaje.
¯ Komunikaty niewerbalne są dużo ważniejsze niż się uważa.
¯ Niewielka dawka braku zaufania jest zdrowa.
¯ Wyzwanie buduje więź.
¯ Ktoś musi nadać strukturę komunikacji, nie musisz to być ty.
¯ Manowce i okrężne drogi prowadzą do sedna.

A westchnienie ulgi mnie ogarnia, bo pomimo, że osób przeszkolonych w TP/CP jest trochę, to jednak poziom lęku społecznego powoduje, że niewiele osób otwarcie przyznaje się do metody. I to pomimo tego, że prowokowanie działa nawet gdy obiekt tego jest w pełni świadomy, oraz, że przyprawiając swoją komunikację tą metodą:
Sam rozwijasz asertywność, coraz lepiej rozróżniasz komunikaty społeczne, ukierunkowujesz się na działanie, rozwijasz poczucie humoru, ba! Stajesz się odważniejszy w relacjach i łatwiej idzie wyrażanie czułości i ciepłych uczuć.
Najwyraźniej w tym przemęczonym świecie, brak odwagi cywilnej, inteligencji i poczucia humoru. Tymczasem, jeśli coś ciebie kusi do tej metodologi to zastanów się jeszcze, bo raz obudzony prowokator powoduje nieodwracalne spustoszenie wnosząc humor do życia: Zapraszam na indywidualny trening komunikacji prowokatywnej, nie dowiesz się więcej jeśli się nie odezwiesz i jaśnie pańsko nie ruszysz się z fotela i portfela! Zapraszam.

 

Piotr Jaczewski