Czym się różni coaching prowokatywny od innych form coachingu?

W zwykłym coachingu klient nurkuje w swoje doświadczenie, a coach udaje, że siedzi na łodzi i krzyczy: patrz w lewo, patrz w prawo..nazywając to niedyrektywnością.

Coaching prowokatywny jest wtedy, gdy coach prowokator i klient śmieją się razem na brzegu obserwując, jak dwóch domorosłych rybaków usiłuje utrzymać się w pobliżu łodzi. Coach śmieje się bardziej, aż w końcu to klient wezwie na odsiecz straż wybrzeża… Razem rozpalamy ognisko i pieczemy kiełbaski, oczekując aż dwie zmokłe kury dołączą do nas i będą mogły się ogrzać.

Tak to wygląda:

W coachingu prowokatywnym wierzymy w klienta dużo bardziej niż on sam. Wierzymy w ludzi i ich zdolność śmiania się, dostrzegania rozwiązań i budowania życzliwych relacji. Nie bawimy się w magików znających tajemny przepis na właściwe pytania czy miksturę dojrzałości w postaci feedbacku. Nie usiłujemy udawać niewidzialnych i niesłyszalnych. Zamiast tego wchodzimy w interakcję i wykorzystujemy zdolność komunikowania się, werbalnego i niewerbalnego, a przede wszystkim zdolność do wybuchania śmiechem szybciej niż się zdawało ze względu na sytuację.

Wszyscy jesteśmy ludźmi i nasze największe trudności, kłopoty i problemy z reguły są najbardziej powszechne, i uwzględniamy to. W odróżnieniu od innych stylów, gdzie coach wspiera klienta w psychicznym ekshibicjonizmie, my wspieramy w zdrowej nieufności, sprawdzaniu, testowaniu znaczeń i zdolności rozróżniania komunikatów płynących ze środowiska.

Coach Prowokator życzliwie i z humorem przerysowuje ludzkie problematyczne zachowania, „bierze stronę” destrukcyjnych wzorców pozwalając klientowi na samodzielne znalezienie naturalnej dla siebie reakcji. I tu nowina: Ludzie naprawdę szybko potrafią znajdować rozwiązania, mają w sobie zasoby życzliwości, wglądu i przede wszystkim bardzo dobrze reagują na wyzwania.

A nasze strachy nie tylko mają wielkie oczy! One oprócz tego mają jeden wielki uśmiech. Zwłaszcza jeśli widzisz je w krzywym, absurdalnym zwierciadle dramy Coacha Prowokatywnego: W zwykłym coachingu traktuje się klienta jak osła, pomagając znaleźć mu kij i marchewkę. W większości przypadków prowadzi to do niestrawności wierzchowca lub do zatłuczenia go kijem, aż padnie ze zmęczenia. My prowokatorzy wiemy, że osły są tak często przyzwyczajone do kija i marchewki, że aby osły poszły do przodu wystarczy drobiazg:potrzeba pociągnąć osła za ogon!

 

Piotr Jaczewski